Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kiedy ja będę duża, a ty będziesz mała

Wracamy ze spaceru. Ciepły, sierpniowy wieczór, trzymamy się za rękę. Już całkiem pod domem zaczynasz rozwijać myśl, która Ci od kilku dni krąży po głowie. - Kiedyś będę duża, a ty będziesz mała. I ja będę cię przytulać i karmić cię tito.  - Tak, pysiu? I co jeszcze? - Będę ci dawać owsiankę na śniadanie. Z bananem i kiwi. A jak zrobisz kupę, będę ci myć pupę w łazience. I będę cię nosić w chuście. I ty będziesz robiła w swojej malutkiej kuchni, a ja w dużej. I będę ci kupowała wszystkie pieluszki, w ptaszki i w kwiatki, i w trawkę, i w auta, i w chodnik.  - Dziękuję, małpeczko. A kiedy to będzie? - Kiedy cię urodzę. Bo będziesz u mnie w brzuszku i ja cię urodzę,  i ja będę duża, a ty będziesz mała. 
Najnowsze posty

jak zmieniło mnie macierzyństwo - komentarz

macierzyństwo otwarło mi oczy. trochę jakbym miała wcześniej wszystko watą owinięte albo jakiś filtr włączony, i nagle jestem tu i teraz. jakby mi się nagle włączył dodatkowy zmysł odpowiedzialny za percepcję dodatkowego wymiaru.  zmieniła mi się percepcja czasu - z cyklicznego na linearny. zmieniła mi się percepcja śmierci, co jest szczególnie cenne, bo straciłam w ubiegłym roku bardzo bliską osobę i chociaż nie potrafię wciąż przejść tej żałoby, to jednak urodzenie dziecka mocno wtłoczyło mi w fakt odchodzenia aspekt naturalności i dodało nowe odcienie.  ustaliła mi się hierarchia wartości, które wcześniej były płynne i tak naprawdę nie stawiały mnie przeważnie w sytuacji wyboru albo-albo. obecnie muszę wybierać, co bywa frustrujące, ale też coraz częściej uświadamia, że każde NIE powiedziane innym, to TAK powiedziane sobie. zrobiłam się dorosła. mam wylane na niemiłych ludzi, jestem asertywna i wiem czego chcę. mam coraz mocniej wylane na dojeżdżające teksty mojej mamy, któ...

Jak przyszłaś na świat

Kochana Kaczuszko! Rok temu mniej więcej o tej porze, po dwóch dniach szykowania się, postanowiłaś opuścić statek-matka i wylądować na tej planecie. Był ciepły, ale nie upalny, czerwcowy wieczór; akurat trwało Boże Ciało, a śpiewająca procesja przeszła nieco wcześniej pod naszym blokiem. Byliśmy tam w czwórkę, ja, Tata, położne Wiola i Beata. Ja nie spałam od wielu, wielu godzin, bo Twoje przyjście na świat zwiastowały mocne skurcze od wieczoru wcześniej. Udawało mi się tylko troszkę zdrzemnąć w przerwach. Tata zmęczony po całym dniu, Wiola, która wieczorem nas zbadała i poszła spać, a przyjechała o piątej rano, bo ją o to poprosiłam, tak mocno bolało. I Beata, która wkroczyła na sam koniec, i dodała nam wszystkim energii na długie ostatnie chwi...

Miłość, która obudzi śpiącą w tobie śmierć

Kiedy rodzisz dziecko, to jest tak, jakby ktoś przekroił twoje serce na pół. Ono nie zrośnie się nigdy, bo jedna część już na zawsze będzie poza twoim ciałem. Z czasem przywykniesz. Na starcie jeszcze nie wiesz, co się stało, a rozcięcie jest wrażliwe na każdy podmuch wiatru, ostry oddech i chłodne spojrzenie. Dlatego położnice trzeba otaczać miłością i troską. Ich wdzięczność jest większa niż Himalaje.

To były najlepsze dni naszego życia

Dzieci są mostem do nieba, napisała mi w dniu porodu Ciocia Marta, chwilkę po tym, jak Borówka pojawiła się na świecie. Pięknym mostem. I nie ma nic ważniejszego, godniejszego poświęcenia uwagi i czasu, niż dziecko. Sprowadzenie go na ten świat było aktem skrajnie egoistycznym. Po prostu chcieliśmy je mieć, żeby móc je kochać ślepo i beznadziejnie. Czasami się zastanawiam, a właściwie trochę martwię, że po dzieciach nie czeka mnie już nic godnego uwagi. Pewnie to złudzenie. Słyszałam podobne obawy mężczyzny mojego życia w wielu sytuacjach, a jednak zawsze okazywało się, że za zakrętem pojawiały się nowe wyzwania. W tej chwili czuję jednak, że to właśnie najlepsze chwile mojego życia, jakkolwiek górnolotnie to nie brzmi.

Mleko

Karmienie piersią nieustannie mnie zdumiewa. Po pierwsze, moje ciało robi mleko. Czujecie ten absurd? Jak krowa, koza czy inna oślica, mam w piersiach mleko, żeby karmić moje młode. Ja, czytająca książki, obcykana w kompy, z piątką z egzaminu z kultur prawnych europy, islamu i dalekiego wschodu, świadoma zagrożeń wynikających z konsumpcji fosforanów, używania plastiku i długotrwałej deprywacji snu. I mam mleko, dokładnie takie jak w kartonach ze sklepu, tylko trochę inne. Mleko. Ja. Po drugie, moje dziecko nie je absolutnie nic innego od czterech miesięcy. Nie dość, że żyje, to jeszcze przytyło, i waży prawie dwa razy tyle, co w dniu urodzenia. Dla mnie to w pewnym sensie przedłużenie ciąży: oddycha samo, wypróżnia się samo, ale odżywiam się za nie nadal częściowo ja. Dostaje pokarm lekkostrawny, ciepły i słodki, wytworzony z krwi, bogaty we wszystkie potrzebne elementy, dopasowujący się na bieżąco do potrzeb. Mam instagrama i jestem zwierzęciem. Jedynym gatunkiem, który utracił w...

Jak zrzucić brzuch w tydzień nie wychodząc z domu

Po ciąży została mi oponka. Wiem, że jestem i tak w dobrej sytuacji, bo przytyłam książkowo, a są dziewczyny z dwudziestoma, trzydziestoma kilogramami na plusie. Trzeba było nie słuchać, jak po połowie ciąży przebiegającej bez smaków i zachcianek usłyszałam, że przecież mam prawo mieć zachcianki, żreć lody i się nie przejmować. Szkoda, że nie zwróciłam wtedy uwagi na pociążową figurę radzącej tak dobrze. Włosy mi lecą. Rok temu z dumą patrzyłam na swoje piersi, test ołówka nie był potrzebny, żeby cokolwiek udowadniać. No cóż, obawiam się, że choć może jeszcze wrócę do poprzedniej formy, to z piersiami się nie cofnie. Mam lustro, widziałam też ostatnio zdjęcia z wakacji trzy lata temu i trochę się zdziwiłam...