Przejdź do głównej zawartości

jak zmieniło mnie macierzyństwo - komentarz

macierzyństwo otwarło mi oczy. trochę jakbym miała wcześniej wszystko watą owinięte albo jakiś filtr włączony, i nagle jestem tu i teraz. jakby mi się nagle włączył dodatkowy zmysł odpowiedzialny za percepcję dodatkowego wymiaru. 

zmieniła mi się percepcja czasu - z cyklicznego na linearny.

zmieniła mi się percepcja śmierci, co jest szczególnie cenne, bo straciłam w ubiegłym roku bardzo bliską osobę i chociaż nie potrafię wciąż przejść tej żałoby, to jednak urodzenie dziecka mocno wtłoczyło mi w fakt odchodzenia aspekt naturalności i dodało nowe odcienie. 

ustaliła mi się hierarchia wartości, które wcześniej były płynne i tak naprawdę nie stawiały mnie przeważnie w sytuacji wyboru albo-albo. obecnie muszę wybierać, co bywa frustrujące, ale też coraz częściej uświadamia, że każde NIE powiedziane innym, to TAK powiedziane sobie.

zrobiłam się dorosła. mam wylane na niemiłych ludzi, jestem asertywna i wiem czego chcę. mam coraz mocniej wylane na dojeżdżające teksty mojej mamy, które zatruwały moje życie przez lata.

doceniłam moje ciało. jest jakie jest. odwaliło świetną robotę, więc nawet jak żrąc ciastka cały grudzień przywaliłam 3 kilo, to nie biczuję się, tylko kocham je z trochę mniej szalonym zachwytem ;)i ubieram luźniejsze kiecki :P poczułam też bardzo mocno, że jestem kobietą, nie dziewczyną, i że mam prawo wyglądać tak jak chcę, a nie muszę wyglądać tak, żeby nie rzucać się w oczy.

obudziła mi się intuicja, którą dotąd spychałam w czarną dziurę. zaczęłam pracować z ludźmi (chusty, doulowanie) i bardzo mocno otworzyła mi się głowa na energię ludzi, energię spotkań. kiedyś, jako dziecko, czułam różne rzeczy, a potem przestałam temu ufać. i uczę się od nowa.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#1

Kochana Kaczuszko, Kilka dni temu skonczyłaś dwa miesiące. Jesteś najsłodszym, najśliczniejszym dzidziusiem na świecie. Ciągle nie możemy się na Ciebie z tatą napatrzeć. Robisz różne śmieszne miny, machasz grubonikowymi nóżkami, łapiesz nieporadnie zabawki. Czasami uśmiechasz się do kogoś, albo w przestrzeń po prostu, i wszyscy miękną. A czasami płaczesz tak strasznie, tak rozpaczliwie, że płaczę razem z Tobą, chociaż generalnie Twój płacz trochę mi już spowszedniał, bo zazwyczaj wystarczy zmienić pieluchę albo Cię nakarmić. Od jakichś pięciu dni jest bardzo ciężko. Po szóstym tygodniu zaczęłaś jako-tako się stabilizować. Przesypiałaś noce z jedną pobudką, potem zauważyliśmy, że ziewasz między 20 a 21 i z...

Bliskościowe rodzicielstwo i eksploatacja pralki

Uprawiamy rodzicielstwo bliskości, chociaż nie widziałam na własne oczy książki na ten temat. To bez zmaczenia. Rodzicielstwo bliskości uprawialy też nasze mamy i babcie, na ile tylko mogły przy trzymiesięcznych macierzyńskich i zaleceniu karmienia co trzy godziny. A zatem tulimy, nosimy, nie robimy nic na gwizdek ani pod przymusem. Na zarzut przyzwyczajania do noszenia odpowiadam, że dziecko od nowości było zepsute. Nie rozumiem co złego jest w tym, że moje dziecko chce być noszone ani w tym, że je tulę i lulam. Ona jest mała tylko raz i tylko teraz jest tak naprawdę wyłącznie nasza. Już nigdy więcej. A ja się jeszcze w domu narobię, nasprzątam i nagotuję, szkoda mi czasu, skoro możemy razem leżeć na kocyku i oglądać tekturowe klocki. Dziecko od nowości też ma skrzywienie ekologiczne. Domaga się zmian ...

Trzeba to przebiedować

Takie zdanie usłyszałam dziś od kasjerki, która zwróciła uwagę na Młodą zamotaną w chuście. Trzeba przebiedować, że dziecko małe i cały czas chce na ręce, nie przesypia nocy i tak dalej. Pani nie jest w swojej opinii odosobniona; w wyjątkowo ciężkim (i cudownie słodkim!) pierwszym miesiącu życia naszej Kaczuszki uslyszalam podobne jęki ze sto razy. Jakoś to musicie przeczekać. Początek jest trudny, ale jak trochę podrośnie, będzie lepiej. Za jakiś miesiąc to zobaczysz, będzie ci jeść i spać. Ja rozumiem, że to są słowa otuchy dla ciężko załamanych, którym się świat zawalił na głowę. Ale nam się nie tyle zawalił, co na głowie stanął. Pierwsze dwa tygodnie byłam jak pijana: ze szczęścia i z miłości. Kolej...