macierzyństwo otwarło mi oczy. trochę jakbym miała wcześniej wszystko watą owinięte albo jakiś filtr włączony, i nagle jestem tu i teraz. jakby mi się nagle włączył dodatkowy zmysł odpowiedzialny za percepcję dodatkowego wymiaru. zmieniła mi się percepcja czasu - z cyklicznego na linearny. zmieniła mi się percepcja śmierci, co jest szczególnie cenne, bo straciłam w ubiegłym roku bardzo bliską osobę i chociaż nie potrafię wciąż przejść tej żałoby, to jednak urodzenie dziecka mocno wtłoczyło mi w fakt odchodzenia aspekt naturalności i dodało nowe odcienie. ustaliła mi się hierarchia wartości, które wcześniej były płynne i tak naprawdę nie stawiały mnie przeważnie w sytuacji wyboru albo-albo. obecnie muszę wybierać, co bywa frustrujące, ale też coraz częściej uświadamia, że każde NIE powiedziane innym, to TAK powiedziane sobie. zrobiłam się dorosła. mam wylane na niemiłych ludzi, jestem asertywna i wiem czego chcę. mam coraz mocniej wylane na dojeżdżające teksty mojej mamy, któ...
nieustająca rozkmina jak działają rzeczy