Wracamy ze spaceru. Ciepły, sierpniowy wieczór, trzymamy się za rękę. Już całkiem pod domem zaczynasz rozwijać myśl, która Ci od kilku dni krąży po głowie.
- Kiedyś będę duża, a ty będziesz mała. I ja będę cię przytulać i karmić cię tito.
- Tak, pysiu? I co jeszcze?
- Będę ci dawać owsiankę na śniadanie. Z bananem i kiwi. A jak zrobisz kupę, będę ci myć pupę w łazience. I będę cię nosić w chuście. I ty będziesz robiła w swojej malutkiej kuchni, a ja w dużej. I będę ci kupowała wszystkie pieluszki, w ptaszki i w kwiatki, i w trawkę, i w auta, i w chodnik.
- Dziękuję, małpeczko. A kiedy to będzie?
- Kiedy cię urodzę. Bo będziesz u mnie w brzuszku i ja cię urodzę, i ja będę duża, a ty będziesz mała.
Komentarze
Prześlij komentarz