Przejdź do głównej zawartości

To były najlepsze dni naszego życia

Dzieci są mostem do nieba, napisała mi w dniu porodu Ciocia Marta, chwilkę po tym, jak Borówka pojawiła się na świecie. Pięknym mostem. I nie ma nic ważniejszego, godniejszego poświęcenia uwagi i czasu, niż dziecko. Sprowadzenie go na ten świat było aktem skrajnie egoistycznym. Po prostu chcieliśmy je mieć, żeby móc je kochać ślepo i beznadziejnie.

Czasami się zastanawiam, a właściwie trochę martwię, że po dzieciach nie czeka mnie już nic godnego uwagi. Pewnie to złudzenie. Słyszałam podobne obawy mężczyzny mojego życia w wielu sytuacjach, a jednak zawsze okazywało się, że za zakrętem pojawiały się nowe wyzwania. W tej chwili czuję jednak, że to właśnie najlepsze chwile mojego życia, jakkolwiek górnolotnie to nie brzmi.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak przyszłaś na świat

Kochana Kaczuszko! Rok temu mniej więcej o tej porze, po dwóch dniach szykowania się, postanowiłaś opuścić statek-matka i wylądować na tej planecie. Był ciepły, ale nie upalny, czerwcowy wieczór; akurat trwało Boże Ciało, a śpiewająca procesja przeszła nieco wcześniej pod naszym blokiem. Byliśmy tam w czwórkę, ja, Tata, położne Wiola i Beata. Ja nie spałam od wielu, wielu godzin, bo Twoje przyjście na świat zwiastowały mocne skurcze od wieczoru wcześniej. Udawało mi się tylko troszkę zdrzemnąć w przerwach. Tata zmęczony po całym dniu, Wiola, która wieczorem nas zbadała i poszła spać, a przyjechała o piątej rano, bo ją o to poprosiłam, tak mocno bolało. I Beata, która wkroczyła na sam koniec, i dodała nam wszystkim energii na długie ostatnie chwi...

#1

Kochana Kaczuszko, Kilka dni temu skonczyłaś dwa miesiące. Jesteś najsłodszym, najśliczniejszym dzidziusiem na świecie. Ciągle nie możemy się na Ciebie z tatą napatrzeć. Robisz różne śmieszne miny, machasz grubonikowymi nóżkami, łapiesz nieporadnie zabawki. Czasami uśmiechasz się do kogoś, albo w przestrzeń po prostu, i wszyscy miękną. A czasami płaczesz tak strasznie, tak rozpaczliwie, że płaczę razem z Tobą, chociaż generalnie Twój płacz trochę mi już spowszedniał, bo zazwyczaj wystarczy zmienić pieluchę albo Cię nakarmić. Od jakichś pięciu dni jest bardzo ciężko. Po szóstym tygodniu zaczęłaś jako-tako się stabilizować. Przesypiałaś noce z jedną pobudką, potem zauważyliśmy, że ziewasz między 20 a 21 i z...

Dieta matki karmiącej

Pobudka, już ósma! Śniadanie: dwie kromki z masłem i czymś co znajdę w lodówce. Drugie śniadanie: nektarynka. Przekąska: baton albo lody na patyku złapane w biegu na zakupach. Szybko, póki drzemka trwa. O siedemnastej obiad: zupa jarzynowa. Miało być coś więcej, ale już po drzemce. Kolacja: kanapki, kanapki, kanapki. To nic, że zaraz idę spać, padam na twarz z głodu. Rozbawiają mnie zalecenia ekspertów od małych dzieci. Karm noworodka co trzy godziny, licząc od początku karmienia. Musisz go budzić, bo inaczej umrze. Notuj godziny karmień, bo po trzech dniach sama nie będziesz wiedzieć o której karmiłaś i którą piersią. Noworodek ma prawo wisieć 40 minut na piersi, to normalne. 12 karmień na dobę - to normalne. Zapomnij o smoczku, bo zniszczysz sobie laktację. Bolą cię brodawki - to no...