Kiedy rodzisz dziecko, to jest tak, jakby ktoś przekroił twoje serce na pół. Ono nie zrośnie się nigdy, bo jedna część już na zawsze będzie poza twoim ciałem. Z czasem przywykniesz. Na starcie jeszcze nie wiesz, co się stało, a rozcięcie jest wrażliwe na każdy podmuch wiatru, ostry oddech i chłodne spojrzenie. Dlatego położnice trzeba otaczać miłością i troską. Ich wdzięczność jest większa niż Himalaje.
Takie zdanie usłyszałam dziś od kasjerki, która zwróciła uwagę na Młodą zamotaną w chuście. Trzeba przebiedować, że dziecko małe i cały czas chce na ręce, nie przesypia nocy i tak dalej. Pani nie jest w swojej opinii odosobniona; w wyjątkowo ciężkim (i cudownie słodkim!) pierwszym miesiącu życia naszej Kaczuszki uslyszalam podobne jęki ze sto razy. Jakoś to musicie przeczekać. Początek jest trudny, ale jak trochę podrośnie, będzie lepiej. Za jakiś miesiąc to zobaczysz, będzie ci jeść i spać. Ja rozumiem, że to są słowa otuchy dla ciężko załamanych, którym się świat zawalił na głowę. Ale nam się nie tyle zawalił, co na głowie stanął. Pierwsze dwa tygodnie byłam jak pijana: ze szczęścia i z miłości. Kolej...
Komentarze
Prześlij komentarz