Kiedy rodzisz dziecko, to jest tak, jakby ktoś przekroił twoje serce na pół. Ono nie zrośnie się nigdy, bo jedna część już na zawsze będzie poza twoim ciałem. Z czasem przywykniesz. Na starcie jeszcze nie wiesz, co się stało, a rozcięcie jest wrażliwe na każdy podmuch wiatru, ostry oddech i chłodne spojrzenie. Dlatego położnice trzeba otaczać miłością i troską. Ich wdzięczność jest większa niż Himalaje.
Kochana Kaczuszko, Kilka dni temu skonczyłaś dwa miesiące. Jesteś najsłodszym, najśliczniejszym dzidziusiem na świecie. Ciągle nie możemy się na Ciebie z tatą napatrzeć. Robisz różne śmieszne miny, machasz grubonikowymi nóżkami, łapiesz nieporadnie zabawki. Czasami uśmiechasz się do kogoś, albo w przestrzeń po prostu, i wszyscy miękną. A czasami płaczesz tak strasznie, tak rozpaczliwie, że płaczę razem z Tobą, chociaż generalnie Twój płacz trochę mi już spowszedniał, bo zazwyczaj wystarczy zmienić pieluchę albo Cię nakarmić. Od jakichś pięciu dni jest bardzo ciężko. Po szóstym tygodniu zaczęłaś jako-tako się stabilizować. Przesypiałaś noce z jedną pobudką, potem zauważyliśmy, że ziewasz między 20 a 21 i z...
Komentarze
Prześlij komentarz