Uprawiamy rodzicielstwo bliskości, chociaż nie widziałam na własne oczy książki na ten temat. To bez zmaczenia. Rodzicielstwo bliskości uprawialy też nasze mamy i babcie, na ile tylko mogły przy trzymiesięcznych macierzyńskich i zaleceniu karmienia co trzy godziny.
A zatem tulimy, nosimy, nie robimy nic na gwizdek ani pod przymusem. Na zarzut przyzwyczajania do noszenia odpowiadam, że dziecko od nowości było zepsute. Nie rozumiem co złego jest w tym, że moje dziecko chce być noszone ani w tym, że je tulę i lulam. Ona jest mała tylko raz i tylko teraz jest tak naprawdę wyłącznie nasza. Już nigdy więcej. A ja się jeszcze w domu narobię, nasprzątam i nagotuję, szkoda mi czasu, skoro możemy razem leżeć na kocyku i oglądać tekturowe klocki.
Dziecko od nowości też ma skrzywienie ekologiczne. Domaga się zmian pieluch jednorazowych równie często, co tetry; po trzech dniach użytkowania przestała rozumieć do czego służy smoczek. Nienawidzi jazdy samochodem, za to spokojnie znosi autobusy i tramwaje. Od leżenia w łóżeczku woli leżenie na podłodze. O dziwo nie może się przekonać do noszenia w chuście, ale mam nadzieję, że w końcu je doceni.
I nawet śpimy wszyscy razem w jednym łóżku. Ja nie muszę wstawać, żeby karmić, dziecko nie musi się budzić i płakać, żeby zjeść, tatuś przewija w środku nocy na śpiocha. Jedyny minus takiego rozwiązania to awarie, rzadkie i zazwyczaj powstrzymane przez szereg środków zaradczych. Poważna awaria oznacza jednak wielkie pranie. Wczoraj mieliśmy w łóżku wybuch bomby atomowej: piorę nadal. Poległ, oczywiście, otulacz i piżamka Kaczuszki. Poległa flanelka, na której Kaczuszka śpi, nasze prześcieradło, ochraniacz na materac. Poległa moja pościel. I poległa też moja piżama. Góra i dół.
Kochana Kaczuszko, Kilka dni temu skonczyłaś dwa miesiące. Jesteś najsłodszym, najśliczniejszym dzidziusiem na świecie. Ciągle nie możemy się na Ciebie z tatą napatrzeć. Robisz różne śmieszne miny, machasz grubonikowymi nóżkami, łapiesz nieporadnie zabawki. Czasami uśmiechasz się do kogoś, albo w przestrzeń po prostu, i wszyscy miękną. A czasami płaczesz tak strasznie, tak rozpaczliwie, że płaczę razem z Tobą, chociaż generalnie Twój płacz trochę mi już spowszedniał, bo zazwyczaj wystarczy zmienić pieluchę albo Cię nakarmić. Od jakichś pięciu dni jest bardzo ciężko. Po szóstym tygodniu zaczęłaś jako-tako się stabilizować. Przesypiałaś noce z jedną pobudką, potem zauważyliśmy, że ziewasz między 20 a 21 i z...
Komentarze
Prześlij komentarz